Coś jak 'fala szczęścia/radości' , sama nie wiem z czego to się wzięło. Po prostu, tak jakoś. Może to dzięki paru osobom? Szkoda, że wszystko się utrudnia w jednym momencie. Wszystko się jednym słowem jebie. Dziwne, że tak nagle, z niczego burzy się coś, co chcesz 'dokończyć budować', coś nad czym może nie pracowałeś nie wiadomo jak długo. Ale coś na czym Ci zależy, coś o czym nie chcesz pamiętać. Coś co próbujesz wymazać z pamięci. Zadaj sobie tylko jedno podstawowe pytanie. Czy aby na pewno tego chcesz? Jesteś tego do końca pewien, że tego właśnie potrzebujesz? Zapomnieć choćby o tej najmniejszej radości czy szczęściu, które Cie spotkało? Momentu, kiedy cieszyły Cię najbardziej błahe rzeczy? Kiedy cieszyłeś się bez powodu? Kiedy cieszyło Cię to, że za oknem pada deszcz, nawet jeśli go nie lubisz? Pomyśl i zastanów się czy chcesz zapomnieć. Wydaje mi się, że to nie jest rozwiązanie. A może nawet jestem tego pewna? Zawsze dziwiło mnie jak można zapomnieć, a nawet starać się zapomnieć o osobie, na której nam zależy lub zależało w dalszym ciągu. Ja sama jakoś tak nie potrafię. Nie wychodzi mi to. Mimo tego iż próbowałam, ale jak widać nic mi z tego nie przyszło. Mimo, że czasami życie cholernie dokopie Ci w tyłek trzeba nauczyć się żyć ze świadomością o porażce, nie ważne czy ona była ważna czy też mniej. Trzeba umieć przegrywać. Nie ma ludzi, którzy wiecznie mają wszystko, każdy w życiu przegra coś co dużo dla niego znaczyło, co nie wyklucza tego, że dużo może zyskać.
Wielu traci swoją szansę '
na lepsze jutro'. Traci coś na czym zależało mu zbyt długo aby tak łatwo się poddać i z tego zrezygnować. Jak to się mówi '
Life is brutal'. Chcąc nie chcąc, musisz znosić świadomość tego, że coś w życiu Ci nie wyszło, że zmarnowałeś coś takiego, dzięki czemu mogłeś być szczęśliwy jak nikt inny. Dlaczego? Dlaczego ludzie tak łatwo rezygnują?
Przebierają, wybierają, a potem tego żałują? Nie są pewni tego czego chcą, nie są pewni swoich uczuć, boją się wielu rzeczy, jedni boją się zakochać, inni boją się końca, jeszcze innych przeraża myśl o śmierci, inni mają wyjebane na wszystko bez wyjątku, inni kochają przyrodę, inni kochają naukę i sztukę piękną, w innych fascynację wzbudza box czy karate, inni zbierają znaczki, inni mają własne zdanie i mówią co myślą, przez co odbierani są jako '
chamscy i bez serca'. Zauważcie jacy jesteśmy różni. Każdy ceni w każdym co innego. Jedni lubią szczerość, drudzy wolą kłamstwo. Jaki byłby świat gdybyśmy byli tacy sami? Byłby jakiś sens? Każdy lubił by to samo, każdy bałby się tego samego. A jeśli jesteśmy
różni mamy inny pogląd na świat i na ludzi, którzy nas otaczają. Dzięki temu, że się
różnimy, mamy przyjaciół, ludzi którym możemy ufać i powiedzieć wszystko. Kiedy
upadamy, dzięki Nim się
podnosimy. A co jeśli miałbyś przyjaciela, który jest
równie słaby, tak jak Ty w takiej samej sytuacji? Kto by Wam pomógł się podnieść, skoro wszyscy
bylibyśmy tacy sami? Kto?