Szansa. Szansa na co? Na zapomnienie, kochani, na zapomnienie. Czuję jakąś 'wewnętrzną siłę', która mnie ... wzmacnia? A może to tylko do czasu? Może to tylko na chwilę? Chciałabym żeby to trwało dłużej. Dużo dłużej. Do końca. Nie chce już ciągle o tym myśleć, dlatego z artystycznym akcentem - pierdole to. Po prostu. Skoro ktoś ma takie podejście do sprawy to dlaczego ja muszę być smutna, kiedy ktoś w najlepsze się bawi? Poza tym czy to w ogóle jeszcze miało by sens? Czy to byłoby możliwe? Zaufanie po czasie i przejściach upada. Upada, czasami za nisko. Stanowczo za nisko. Nie wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli. Zależy Ci na czymś, a potem możesz to łatwo zjebać i potem tylko żałować. Ale takie jest życie. Ciągle kopie nas w tyłek, a każdy mówi 'to nie ważne, idź dalej', a Ty podnosisz się z nadzieją, że kiedyś będzie lepiej. Co raz częściej myślę, że mają rację. Bo.. jak mogą jej nie mieć? Spójrz na to z innej strony. Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś ciągle wracał do jednego, ciągle przeżywał to samo, ciągle czuł to samo, rozczarowanie, smutek, ból? Każdemu z nas te uczucia są znane. Może z różnych przypadków i aspektów życia, ale jedno nas łączy- każdy przeżyje to w swoim życiu. Każdy.
Mimo, że ludzie nas ranią i odchodzą, to właśnie Oni tworzą naszą historię. Historię naszego życia, która jest ważna. Po dwudziestu latach pomyślisz o kimś ważnym, kto dla Ciebie w tym momencie jest wszystkim i zastanowisz się co u niego, jak sobie radzi, a wiesz co wtedy się stanie? Wrócą wspomnienia z nim związane. Przeleci Ci przed oczami wszystko. Dosłownie. A wtedy pomyślisz ile rzeczy mogłeś zmienić i ile rzeczy mogłeś zrobić, ale z jakiegoś powodu ich nie wykonałeś. Pierwsza myśl? - Chciałbym/chciałabym cofnąć czas i zacząć od nowa. Dlatego - żyj chwilą i ciesz się z tego co masz.
Everything will be okay, baby.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz