Taak.. Wieczór to ten etap dnia, którego po części nie lubię. Wtedy wszystkie myśli powracają w zawrotnym tempie i nie potrafię tego kontrolować. W głośnikach 'Peja- pozwól mi żyć', a dookoła pełno myśli. Kurcze, zastanawialiście się kiedyś czemu to jest takie trudne.? Mam wrażenie, że dziewczyny całkiem inaczej przeżywają rozstanie niż chłopaki. Oni tak po prostu przechodzą do tego na porządku dziennym, mają wyjebane. A dziewczyny? Płacz, histeria i Bóg wie co jeszcze.. Masakra. Działa mi to na nerwy, że nie umiem przestać myśleć. W ogóle to chyba nadużywam tu słowa 'myśli/myśli/myśleć'.
Ludzie mówią, że trzeba iść dalej/żyć dalej/ iść do przodu/ cieszyć się życiem. Ale czy zdają sobie sprawę, że czasami to jest naprawdę ciężkie? Nie da się tak po prostu zapomnieć z dnia na dzień.. Przynajmniej ja tak nie potrafię.
Głupie ognisko! Kto je w ogóle wymyślił?! Dlaczego Ona.? Dlaczego On? Dlaczego ja?
Czasami żałuję, że przeszło to z przyjaźni na związek... Może przyjaźń była by lepszym rozwiązaniem? Z drugiej strony... nie byłabym do końca szczęśliwa. Ale co to zmienia jeśli teraz też nie jestem? Czy to ma jakieś znaczenie? Czy coś się w końcu ruszy w tym moim życiu i sprawi mi tak miłą niespodziankę i rozjebie system szczęściem? Może kiedyś...
Czasami żałuję, że przeszło to z przyjaźni na związek... Może przyjaźń była by lepszym rozwiązaniem? Z drugiej strony... nie byłabym do końca szczęśliwa. Ale co to zmienia jeśli teraz też nie jestem? Czy to ma jakieś znaczenie? Czy coś się w końcu ruszy w tym moim życiu i sprawi mi tak miłą niespodziankę i rozjebie system szczęściem? Może kiedyś...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz